WESTERN W TURYSTYCE

Tekst Wojciech Adamczyk

Western w turystyce pod patronatem PTTK ma swój początek w lipcu 2001 roku, kiedy to podjęta została decyzja o możliwości rozszerzenia uprawnień przodownickich II stopnia o licencje western. westZdobycie tej licencji dawało przodownikom niezbędną, podstawową wiedzę dotyczącą przygotowania koni do turystyki, a także uprawnienia do szkolenia turystów, którzy chcieli jeździć w tym stylu. Stale zwiększająca się liczba osób uprawiających turystykę z wykorzystaniem wiedzy i sprzętu westernowego, jak również rosnąca liczba ośrodków turystycznych promujących ten styl doprowadziły do kolejnej zmiany w spojrzeniu Komisji GTJ na western. Obecnie kursy przodownickie I i II stopnia odbywają się również w stylu western. Program szkolenia na tych kursach jest tak skonstruowany, że osoby, które uzyskują stopień przodownika western mają znacznie szerszą wiedzę na tematy związane z turystyką westernową niż poprzednio w przypadku licencji western. Nowością w programie PTTK jest również możliwość zdobywania odznak jeździeckich w stylu western. Zdobycie ich jest oczywiście koniecznością przy kwalifikacji na kurs przodownicki.

Zapoznajmy się zatem z bogatą skarbnicą wiedzy o koniach i jeźdźcach jaką niesie ze sobą styl western, styl który narodził się w Ameryce Północnej kilkaset lat temu, a od około 30 lat z powodzeniem podbija Europę, znajdując zastosowanie zarówno w rywalizacji sportowej jak, i turystyce i rekreacji.

Amerykańskich pionierów i kowbojów, przemierzających bezkresne połacie kontynentu amerykańskiego możemy nazwać pierwszymi turystami w stylu western. Mimo ze cele dzisiejszego turysty są zgoła inne, to jednak sposób podróżowania, ilość godzin spędzonych w siodle, konieczność użycia bezpiecznego i wygodnego sprzętu oraz posłusznego konia pozostała niezmieniona do dzisiaj.

Patrząc z punktu widzenia turysty, oprócz pogody największy wpływ na pozytywna ocenę wycieczki czy rajdu ma dobrze wyszkolony i posłuszny koń. Wykorzystując metody treningowe stylu western możemy takiego konia przygotować. W ostatnich kilkunastu latach bardzo dużą popularnością cieszy się szkolenie koni metoda Natural Horsemanship. Jest to naturalna metoda treningu koni, której zasada jest postrzeganie konia jako partnera i przyjaciela człowieka, jednak to człowiek ustawia się na pozycji lidera w stosunku do konia. Metoda ta rozwijała się na przestrzeni setek lat, kiedy to człowiek obserwował stada dziko żyjących koni, poznawał ich zachowania stadne oraz język ciała jakim konie porozumiewają się miedzy sobą. Na podstawie tych obserwacji opracowano sposób porozumiewania się człowieka i konia. Wykorzystując gesty oraz ustawienie naszego ciała względem konia możemy w czasie treningu porozumiewać się z nim i w ten sposób przekazywać mu nasze polecenia. Najważniejsze jest porozumienie z koniem na zasadzie partnerstwa, a nie strachu i uległości. Taki sposób pracy z koniem ustawia człowieka na pozycji lidera (tak jak w każdym stadzie jest koń-przewodnik, który czuwa nad bezpieczeństwem stada, a także decyduje o tym co i kiedy stado będzie robić).

Początkowy trening odbywa się w round penie. Jest to okrągły wybieg, zazwyczaj o średnicy 16 m , z wysokimi na ok. 180 cm ścianami, tak aby on nie mógł wystawiać głowy na zewnątrz. Ściany round penu mogą być ażurowe bądź pełne tzn. w całości odeskowane. To drugie rozwiązanie izoluje konia od czynników zewnętrznych i cała jego uwaga może być skupiona na osobie prowadzącej trening. Podłoże w round penie musi być piaszczyste, warstwa około 15 cm. Zapobiega ono poślizgnięciu lub przewróceniu się konia, a także działa jak amortyzator. Zbyt głęboki piasek nie jest dobry gdyż przeciąża mięśnie i stawy zwierzęcia. Pracując z końmi w round penie używa się lassa do popędzania konia (niektórzy trenerzy stosują długi bat). Posługując się mową ciała możemy spowodować porusza się stepem, kłusem, galopem, zatrzymuje się i zmienia kierunki. Po uzyskaniu porozumienia z koniem w round penie można przystąpić do siodłania i jazdy. Dobrze jest jednak poświęcić więcej czasu na prace z koniem z ziemi przy pomocy kantara sznurkowego i lin różnej długości. Praca przy użyciu lin (tzw. lateral longeing) polega na wskazywaniu koniowi drogi lub przeszkody która ma pokonać a sygnały przez nas wysyłane za pomocą umiejętnego manewrowania liną, zapobiegją zmianie kierunku lub ominięciu przeszkody. Metoda ta daje bardzo dobre rezultaty z końmi płochliwymi, bojącymi się przeszkód terenowych (rów, woda, skarpa, mostki itp.), a także uspokaja konia i łagodzi jego nerwowe reakcje na elementy otoczenia. Można ja stosować do treningu koni młodych, jak również korygowania problemów u koni starszych. Osiągając postępy w nauce przechodzimy kolejno na coraz dłuższe liny, wyczuła to konia na nasze polecenia, gdyż są one przekazywane z coraz większej odległości, przez co impulsy są coraz słabsze. Lina i kantar mimo swojej prostoty dają nam pełną kontrolę nad ruchami konia, bez użycia siły fizycznej. Metoda ta pozwala też na umocnienie pozycji człowieka jako lidera w dwuosobowym stadzie koń - człowiek. Ten sposób szkolenia prowadzi do przygotowania konia posłusznego i spokojnego, łatwo pokonującego przeszkody terenowe; idealnego do turystyki. Po takim przygotowaniu konia z ziemi, trening pod siodłem jest dużo łatwiejszy i szybciej można osiągnąć pożądany efekt.

Dalszy trening konia pod siodłem przebiega w ten sposób, ze koń prowadzony jest głównie dosiadem i łydkami, oraz na luźnej wodzy. Na porządku dziennym jest również użycie głosu jako pomocy. Przy pracy z młodym koniem stosowane pomoce nie są ukrywane jak w stylu klasycznym, a wręcz przeciwnie są mocno akcentowane ( np. odstawienie ręki lub nogi w bok lub do przodu). W miarę postępów w treningu te pomoce stają się coraz bardziej niewidoczne i obserwując dobrze wyszkolonego konia odnosimy wrażenie, że jeździec prowadzi go „myślami”.

Oddziaływanie na konia jest delikatne lecz stanowcze. Bardzo ważne jest też stopniowanie natężenia pomocy. Na początku stosujemy pomoc najdelikatniejsza- głos, a w następnej kolejności działamy łydkami i dosiadem. Taka gradacja pomocy wyczula konia i uczy go odpowiadać na najdelikatniej przekazane polecenia. Ponieważ główną pomocą stosowana w jeździe western jest operowanie ciężarem jeźdźca, podstawa dobrego porozumienia z koniem jest równowaga jeźdźca we wszystkich chodach. Równowagę te osiągamy przez prawidłową pozycje w siodle. Konstrukcja siodła westernowego zapewnia jeźdźcowi rozluźniony i wygodny dosiad. Spędzenie w tym siodle kilku długich godzin nie jest męczące dla jeźdźca. Wygodne, głębokie siedzisko, szerokie puśliska (fenders) oraz strzemiona z dużą płaską stopka zapewniają jeźdźcowi wygodę i poczucie bezpieczeństwa. Na wygodę wpływa tez długość puślisk. Są one dłuższe niż. w stylu klasycznym, przez co noga jeźdźca jest bardziej wyprostowana i przesunięta do przodu, z piętą obciągniętą w dół i palcami stopy nieznacznie odchylonymi na zewnątrz. W odróżnieniu od stylu klasycznego jeździec nie trzyma się siodła kolanami. Taka pozycja zapewnia jeźdźcowi równowagę we wszystkich chodach. Ręce z wodzami znajdują się przed siodłem, około 5 cm nad rożkiem (hornem) siodła.

Wracając do siodła westernowego, to jest ono tak zbudowane aby z jednej strony zapewnić maksymalny komfort dla jeźdźca, a z drugiej strony siodło to musi być wygodne dla konia . Siodło to inaczej zwane kulbaką westernową zbudowane jest na podobnej zasadzie co kulbaka wojskowa. Dwie długie ławki, obszyte dużymi płatami skory pozwalają na rozłożenie ciężaru jeźdźca i ekwipunku na dużej powierzchni na końskim grzbiecie. Na terlice składają się jeszcze tylni łęk( cantle) oraz widelec z rożkiem (fork with horn). Siodło z przodu i z tylu posiada pary rzemieni do troczenia sakw, płaszcza, derki i innego ekwipunku. W użyciu są zarówno sakwy duże mocowane za tylnym lekiem, jak i mniejsze zakładane z przodu siodła, na horn. Należy zwrócić uwagę, ze jest wiele typów siodeł westernowych. Każda konkurencja sportu westernowego wymaga innego siodła. Dla potrzeb turystyki najodpowiedniejsze będą siodła typu trail, które posiadają niezbędne wyposażenie do troczenia ekwipunku, a także uchwyty( tzw. d-ringi) do przypinania napierśnika. Dobrym rozwiązaniem do turystyki są siodła z Cordury. Przy terlicy wykonanej z kompozytu, siedzisko, widelec i rożek wykonane są ze skóry, a reszta ( poły, fender) zrobione są z wytrzymałego materiału- cordury. Takie siodła oprócz ceny, która oscyluje w przedziale 300-400 $, mają jeszcze jedną zaletę. Są lekkie (normalne siodło waży ok. 20-25kg), co ma znaczenie szczególnie dla kobiet oraz w przypadku wykorzystania ich na rajdy wielodniowe. Najbardziej znanymi wytwórcami tego typu siodeł są Abbetta i Red Horn.

Siodła westernowe ze względu na swoja budowę są bardzo stabilne na grzbiecie konia, jednak w przypadku poruszania się w terenie pagórkowatym lub górskim z dużą ilością stromych podjazdów konieczne jest użycie napierśnika, który zapobiega zsuwaniu się siodła do tylu.

Podstawowym elementem, wpływającym na bezpieczeństwo i wygodę jazdy jest dobór odpowiedniej wielkości siodła zarówno dla jeźdźca jak i dla konia. Wielkość siedziska oznaczana jest w calach, i przykładowo jeździec o wodze ok.70 kg i wzroście 170 cm potrzebuje siodła wielkości 16 cali.

Każde siodło posiada również oznaczenie wielkości terlicy np. Quarter horse bars, Semi-Quarter bars, Arabian bars... Oznaczenia te mówią o wielkości i kacie pod jakim ustawione są ławki terlicy. Dobór siodła do konia należy przeprowadzić bardzo starannie i dokładnie, gdyż wszelkie niedopatrzenia na tym etapie odbija się potem w trakcie rajdu poważną kontuzją konia. Do turystyki w Polsce używa się wielu ras koni, o bardzo zróżnicowanej budowie, dlatego należy być bardzo ostrożnym w przypadku przekładania siodła z konia na konia. Wiele siodeł dostępnych na naszym rynku jest zbyt dużych i zbyt szerokich na nasze konie, gdyż zostały zaprojektowane na konie rasy Quarter, o bardzo szerokim grzbiecie i małym kłębie. Użycie takiego siodła na konia szczuplejszego, o wybitnym kłębie powoduje urazy kłębu, gdyż widelec siodła leży na kłębie, uciskając go w czasie jazdy. Prawidłowe dopasowanie siodła jest wtedy gdy ławki leża na całej swojej długości na grzbiecie konia i gdy możemy włożyć 2 palce w przestrzeń miedzy kłąb konia a widelec siodła. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy ławki opierają się końcami na grzbiecie konia, wywierając punktowy nacisk na okolice kłębu i na lędźwie. W tym przypadku przekreślona zostaje cała idea konstrukcji siodła, czyli rozłożenie ciężaru jeźdźca i ekwipunku na większej powierzchni, a przede wszystkim ucisk okolic kłębu może prowadzić do poważnych jego urazów. W niewielkim zakresie w prawidłowym dopasowaniu siodła może pomoc użycie grubszego potnika, lub przy bardzo szczupłym koniu potnika korekcyjnego. Potnik ten jest bardzo gruby w przedniej części, a dla koni z wysokim kłębem może być rozcięty u góry. Nie należy stosować kilku warstw potników, gdyż wtedy siodło jest niestabilne na grzbiecie konia i musimy mocno dociągać popręg. Ze względu na budowę siodła zasada jest, ze popręg dopinany jest dużo lżej niż w stylu klasycznym. Po dociągnięciu miedzy popręg a ciało konia możemy wsunąć płasko ułożoną dłoń. Jest to bardzo praktyczne na szlaku, gdzie przy krótkich postojach nie musimy luzować popręgu, a konie mogą np. skubać trawę bez obawy, że zostaną zapoprężone. Oczywiście przy dłuższych postojach dobrym zwyczajem jest rozsiodłanie koni, wysuszenie końskich grzbietów i w miarę możliwości potników. Z punktu widzenia turysty najlepsze są potniki wykonane z naturalnych materiałów ( wełna), gdyż zapewniają one dobre odprowadzanie wilgoci i wentylacje końskiego grzbietu. Muszą one mieć też odpowiednią grubość, aby zabezpieczały konia przed uciskiem twardych części siodła. Nowym rozwiązaniem są też dostępne na rynku potniki neoprenowe, których zaletą jest dobra amortyzacja i ochrona końskiego grzbietu jak również łatwość utrzymania w czystości. Dopełnieniem wyposażenia siodła jest popręg. Do turystyki dobrym rozwiązaniem będzie popręg wykonany z neoprenu, wygodny dla konia i łatwy do utrzymania w czystości.

Wiele osób oglądając filmy kowbojskie -westerny mogło sobie wyrobić pogląd, ze wędzidła używane w stylu western to tylko wędzidła z czankami. Nie jest to do końca prawda. Regulaminy konkurencji sportowych mówią, ze koń 5- letni i młodszy może być pokazywany na zawodach na wędzidle typu snaffle bit ( wędzidło zbliżone konstrukcja do wędzidła klasycznego) , a koń 6-letni i starszy musi być pokazywany na wędzidle z czankami. Jednak dla potrzeb turystyki najodpowiedniejsze będzie wędzidło typu snaffle bit, bez względu na wiek konia. Na takim wędzidle rozpoczyna się szkolenie koni młodych i wydaje się ono spełniać wszystkie wymagania turysty. Do takiego wędzidła używamy wodzy typu split. Są to dwie rozłączne, skórzane wodze, o długości ok. 2.4 m każda. Wodze te są skrzyżowane nad grzbietem konia i jeździec trzyma je w obu rękach.

Do wyboru mamy szeroka gamę uzd, od prostych z surowej skóry do bardzo ozdobnych, dekorowanych srebrem. Turystę zadowoli uzda „robocza” z mocnej, grubej skory, w których system mocowania wędzidła i wodzy jest bardzo praktyczny. Zamiast klamerek lub śrub (chicago screw) zastosowano rzemienie, które wiąże się na węzeł. Praktyczność tego systemu polega na tym, że w przypadku gdy np. koń nadepnie na wodze zerwaniu ulęgają tylko te rzemienie, a nie uzda lub wodze. Naprawa takiego uszkodzenia jest szybka i prosta, wystarczy wymienić rzemienie.

Mając tak wyszkolonego i wyposażonego konia możemy planować długie wędrówki po górach. Pomijam tutaj sprawy związane z przygotowaniem fizycznym koni, kuciem i przeglądami weterynaryjnymi przed radami, gdyż w stylu western nie odbiegają one od przygotowania koni w stylu klasycznym.

Chciałbym zwrócić jednak uwagę na fakt, że cała filozofia układania koni do stylu western opiera się na założeniu, że koń wykonuje swoją pracę samodzielnie, a cała jego uwaga skupiona jest na jeźdźcu. Koń ustawiony jest na odbiór, czeka na polecenia wydawane przez jeźdźca, a wszelkie samorzutne działania są eliminowane w procesie treningowym. Daje to w rezultacie konia pewnego i bezpiecznego zarówno dla jeźdźców zaawansowanych , jak i jeźdźców o mniejszych umiejętnościach.

Przemierzając bezkresne przestrzenie Ameryki kowboje dopasowali również najbardziej odpowiedni ekwipunek dla jeźdźca. Zabezpiecza on jeźdźca przed palącym słońcem, jak też przed chłodem i deszczem. Do podstawowego wyposażenia należy kapelusz z szerokim rondem, wysokie buty robocze typu roper, a także długie i obszerne płaszcze, zakrywające jeźdźca i jego siodło z ekwipunkiem ( tzw. duster lub slikers). Z pozostałego ekwipunku zastosowanie w turystyce może znaleźć jeszcze lasso, które można użyć na postoju lub biwaku, rozpinając je miedzy drzewami i wiążąc do niego konie.

Kilkuletnia obserwacja współistnienia obu stylów jazdy w turystyce nasuwa pewne spostrzeżenia. Wielu przypadkach nastąpiło przenikanie się obu stylów jazdy i czasami nie wiadomo kto jak jeździ. Oba te style są równoprawne, oba uprawiane według reguł przynoszą wiele radości ludziom, a i życie koni w turystyce jest łatwiejsze. Oba niestety niosą ze sobą pewne zagrożenia. Źle dopasowany sprzęt, złe metody treningu koni, brutalne obchodzenie się z końmi prowadzi do zerwania nici porozumienia z koniem o co tak zabiegaliśmy w czasie treningu z ziemi (round pen i lateral longeing). Ostrogi, tak powszechne w stylu western, spełniają swoją rolę, gdy używa ich osoba doświadczona. W przeciwnym razie stają się narzędziem tortur dla konia, mogą powodować jego nieprzewidywalne reakcje i spowodować niebezpieczną sytuację dla jeźdźca. Koń, który przeszedł solidne szkolenie westernowe, a używany w turystyce nie będzie wymagał ostróg do prawidłowego prowadzenia. To samo dotyczy się różnych „patentów”, które wkładane są koniowi do pyska, dla celów turystyki wystarczy zwykły snaffle bit. Należy również podkreślić, że turystów westernowych nie zrobi z nas zwykła zamiana sprzętu. Konie klasyczne trenowane są w inny sposób, co innego jest od nich wymagane (np. odnośnie samego ruchu do przodu i zebrania), reagują na inaczej stosowane pomoce niż konie westernowe i dlatego nie należy im robić zamieszania ikonie westernowe powinny chodzić westernowo, a klasyczne klasycznie.

I chciałby obalić jeszcze jeden mit, ciągnący się za jazdą westernową już kilka lat, że w siodle westernowym nie można anglezować w kłusie. Oczywiście gdy ktoś startuje w zawodach westernowych to wszędzie gdzie wymagany jest kłus jest to kłus wysiadywany (ćwiczebny). Poza zawodami, w czasie treningu i wyjazdów w teren, możemy anglezować w siodle westernowym.

Na świecie odbywa się rocznie ok. 600 rajdów wielodniowych( nierzadko na długości kilkuset mil), którym patronuje AQHA - American Quarter Horse Association, główna organizacja sprawująca nadzór nad sportem i turystyką w stylu western. W tych radach bierze udział kilkaset tysięcy ludzi na całym świecie.

Nie przez przypadek organizacje amerykańskie promują swoje konie nie tylko do sportu, ale także do turystyki. Zarówno Quartery, jak i Painty czy Appaloosy to konie o bardzo spokojnym i zrównoważonym charakterze, wytrzymałe, poruszające się bardzo wygodnymi chodami : jog i lope (bardzo wolny kłus i galop) co w połączeniu ze sposobem jazdy westernowej, gdzie koń prowadzony jest głownie dosiadem i na luźnej wodzy daje dużą przyjemność podróżowania. W Stanach Zjednoczonych i innych krajach, gdzie AQHA ( American Quarter Horse Association) ma swoje filie wtym również w Polsce odbywa się około 70 rajdów wielodniowych w ramach programu AQHA Ride Program, którym patronuje ta organizacja. Trasy tych rajdów wiodą przez rezerwaty i parki narodowe, jak również śladami ważnych wydarzeń historycznych. Trasy takie wytyczone są np. w Parku Yellowstone, a z tras historycznych dość znany jest Chief Josef Trail, upamiętniający ucieczkę Indian Nez-Perce przed kawalerią amerykańską. Przy tych szlakach, szczególnie w parkach narodowych wyznaczone są miejsca biwakowe wyposażone w wybiegi dla koni i miejsca noclegowe dla jeźdźców. Rajdy te prowadzone są przez wykwalifikowanych przewodników, którzy zdobywają kwalifikacje w specjalnych szkołach. Również inne organizacje zajmujące się końmi westernowymi, takie jak APHA(American Paint Horse Association) i ApHC (Appaloosa Horse Club) mają swój udział w rozwoju turystyki jeździeckiej w stylu western.